THE HOUND OF SHADOW

Producent: Eldricht Games
Wydawca: Electronic Arts
Rok wydania: 1989
Gatunek: Przygodowa

Dobrze wiedzieć, że wśród najstarszych gier, pionierów gatunku wręcz,  nie zabrakło tytułów, które nawiązywały do Mistrza z Providence. Nie  sposób wprawdzie wpaść w zachwyt nad produkcją, która ma ponad dwadzieścia lat (czyli epoki wręcz w świecie technologii), niemniej  warto choćby z kronikarskiego obowiązku wspomnieć o „Hound of Shadows”.  Akcja gry przenosi nas do roku 1920 do Londynu. Kierujemy poczynaniami  bohatera, który na prośbę przyjaciela przyjeżdża do miasta, tylko po to  by odkryć, że klątwa ciążąca na jego koledze przeszła również na niego. Teraz musi uciekać i ukrywać się przed ścigającym go tytułowym Ogarem z Cienia.

Gra luźno nawiązuje fabularnie do opowiadania „The Hound” (Ogar) Howarda  Philipsa Lovecrafta. Dowiadujemy się z niej o demonicznych ogarach  Thyndalosa ścigających ludzi, którzy posiedli śmiertelnie niebezpieczną wiedzę o podróżach między wymiarami. Sam pomysł wyjściowy jest niezwykle wdzięczny do zrealizowania trzymającej w napięciu gry, niestety, twórcom wystarczył chyba sam fakt nazwiska Lovecrafta w tytule i nikogo zbytnio nie interesowała dalsza dbałość o egranizację.

Sam program jest utrzymany jest w konwencji zapomnianej już gry przygodowej określanej mianem „Timeline”. Polega to na tym, że rozwiązujemy kolejne zagadki przeszukując biblioteki i książki, pomagające nam rozwikłać zagadkę Ogara. W trakcie tych poszukiwań mamy szansę poznać dużo wątków związanych z mitologią Cthulhu jak i okultyzmem. Jest to o tyle istotne, że każda rozwiązana zagadka pozwala nam rozwijać własne umiejętności i wiedzę, która przekłada się na zdobywane punkty, te z kolei przeznaczamy na rozwój postaci. Wszystko zaś rozgrywa się na czas, możemy więc zapomnieć o tradycyjnym dla przygodówek próbowaniu wszystkiego na wszystkim i metodach prób i błędów, bowiem za długi przestój w akcji zostanie nagrodzony atakiem
Ogara i zakończeniem przygody.

Powiem szczerze, że gdyby nie fakt, iż jest to pierwsza gra, jaka wprowadziła mitologię i uniwersum Lovecrafta do świata komputerów, pewnie zabrakłoby mi sił na jej ukończenie, bowiem niemal wszystko od niej odpycha – kiepskie wykonanie, wysoki stopień trudności, dziwaczne rozwiązania techniczne. Nie zachęcam, przypominam o tytule jedynie z obowiązku.

Łukasz Radecki