Dorosłość II: małżeństwo i okres nowojorski

W wyniku powikłań po operacji pęcherzyka żółciowego, 24 maja 1921 roku zmarła Sarah Susan Lovecraft, matka Lovecrafta. Dla syna był to początkowo wielki szok (nikt nie sądził, że kobieta umrze, nawet nie wezwano go do umierającej), rozważał samobójstwo, lecz wkrótce otrząsnął się z tragedii i rozpoczął nowe życie, wyzwolony spod mimo wszystko negatywnego wpływu rodzicielki.

Pierwszą wyraźną oznaką pełni swobody były podejmowane na coraz większą skalę podróże. W dniach 2-4 lipca 1921 roku Lovecraft pojawił się na pierwszym ogólnonarodowym zjeździe dziennikarzy-amatorów (tyle że nie ZTPA, a NTPA). Na zebraniu tym Rheinhart Kleiner przedstawił Lovecraftowi Sonię H. Greene, oddaną członkinię NTPA, która, jak się okaże, za niespełna 3 lata zostanie jego żoną. Sonia była odpowiedzialna za to, że Lovecraft w 1922 roku po raz pierwszy zawitał do Nowego Jorku. Miasto początkowo sprawiło na mężczyźnie wspaniałe wrażenie. Po raz pierwszy spotkał się tam oko w oko z niektórymi z przyjaciół, m.in. Longiem. Kolejnym większym celem jego coraz liczniejszych podróży było Cleveland, gdzie mieszkał Alfred Galpin, młody myśliciel i poeta. Pod koniec roku Lovecraft zawitał również do Marblehead, jednego z najpiękniejszych miejsc, jakie widział w życiu, które stanie się inspiracją dla jednego z fikcyjnych miast świata „mitów Cthulhu” – Kingsport.

Poprawiło się również zdrowie Lovecrafta. W liście do Lillian D. Clark z 9 sierpnia 1922 roku pisał: „Jeśli mowa o tym, jak spędzam czas – jest po prostu wspaniale! Bodźce pobudzające mnie do działania są na tyle silne, że nie potrzebuję nic więcej, nie dopada mnie melancholia, a mój wygląd poprawił się na tyle, że wątpię, by rozpoznał mnie którykolwiek mieszkaniec Providence! Nie męczą mnie bóle głowy czy depresje – krótko mówiąc: jestem obecnie naprawdę ożywiony, dopisuje mi zdrowie i pogoda ducha. Towarzystwo młodych oraz smak artystyczny to wszystko, czego człowiekowi potrzeba do życia!” (cyt. za: Joshi, H.P. Lovecraft. Biografia, s. 474)

W tym okresie poznał kolejnych przyjaciół, w szczególności George’a Kirka oraz (korespondencyjnie) Clarka Ashtona Smitha. Był duszą towarzystwa.

W 1923 roku na rynku pojawiło się czasopismo zupełnie nowego rodzaju, poświęcone wyłącznie fantastyce, w szczególności weird fiction i fantasy. Nazywało się „Weird Tales”. Lovecraft posłał tam na próbę pięć opowieści i wszystkie natychmiast zostały przyjęte. Od tego momentu będzie stałym gościem pisma aż do swojego „kryzysu” twórczego w latach trzydziestych.

Tymczasem coraz częściej spotykał się z Sonią Greene. Sporo razem podróżowali i wymieniali setki listów (ponoć pisali do siebie niemal codziennie; niestety, cała korespondencja została spalona przez Sonię). 3 marca 1924 roku oboje niespodziewanie zawarli związek małżeński w Kaplicy św. Pawła w Nowym Jorku. O wydarzeniu tym Lovecraft poinformował swoje ciotki niemal tydzień po fakcie. Zaskoczeni byli również przyjaciele.

Lovecraft z przyszłą żoną, Sonią H. Greene, 4 lipca 1921

Młoda para na miesiąc miodowy udała się do Filadelfii, a zamieszkała w mieszkaniu Sonii na Manhattanie. Kobieta, do tej pory zarabiająca spore pieniądze w firmie Ferle Heller, z jakiegoś powodu utraciła stanowisko (lub z niego zrezygnowała) niedługo przed ślubem. To zmusiło oboje do poszukiwania pracy. Nie była to nagląca potrzeba, gdyż Sonia miała spore oszczędności, ale zwłoka również była niewskazana.

Lovecraft próbował sił w wielu dziedzinach, m.in. w akwizytorstwie, lecz jako niedoświadczony w handlu „dżentelmen” nie był w stanie sobie poradzić na stanowiskach wymagających sprytu i komercyjnego obeznania. Również w środowiskach literackich miał wyjątkowego pecha: był zmuszony odrzucić propozycję redaktorstwa w pewnym piśmie założonym przez właściciela „Weird Tales” (wiązałoby się to z ryzykowną finansowo i uczuciowo przeprowadzką do Chicago), nie wychodziły też próby z rozmaitymi agencjami literackimi (np. The Reading Lamp). Również Sonia miała problemy ze znalezieniem pracy. Ostatecznie kobiecie nie pozostało nic innego jak wyjechać na Środkowy Zachód, gdzie zaoferowano jej posadę. Lovecraft przeprowadził się do tańszego mieszkania pod numerem 169 przy Clinton Street, w niezbyt przyjemnej okolicy (o czym dobitnie przekona się w maju 1925 roku, gdy zostanie okradziony z prawie wszystkich garniturów).

Pobyt w Nowym Jorku to dla Lovecrafta nie tylko obowiązki, ale też liczne przyjaźnie i działalność Klubu Kalem, luźnego stowarzyszenia dyskusyjnego. Głównymi członkami klubu, prócz Lovecrafta, byli Frank Belknap Long, James F. Morton, Rheinhart Kleiner, Arthur Leeds, Everett McNeil oraz George Kirk. Mężczyźni dyskutowali, spacerowali (często do wczesnych godzin porannych), pomagali sobie nawzajem w wielu kwestiach (koledzy HPL-a próbowali znaleźć dla niego pracę), a także odwiedzali, nawet podczas nieobecności właścicieli w mieszkaniu. Stanowili niemal komunę literacką.

Lovecraft w Nowym Jorku z kotem Franka Belknapa Longa o imieniu Felis

W czasie ponad rocznej samotności Lovecrafta w mieszkaniu 169 Clinton Street w jego życiu nie działo się najlepiej. Niemal całkowita nieobecność Sonii w Nowym Jorku nie sprzyjała związkowi. Lovecraft szybko schudł, a przy nieobecności żony nie czuł presji poszukiwania pracy. Nasiliła się również jego niechęć do Nowego Jorku, zwłaszcza różnorodnych rasowo mieszkańców miasta (tę antypatię widać zwłaszcza w pochodzącym z tego okresu opowiadaniu Zgroza w Red Hook), a także tęsknota za Nową Anglią i Providence. Ostatecznie Frank Long (lub jego matka), widząc fatalny stan psychiczny przyjaciela, napisał list do jego ciotek, by zaproponowały mu powrót do domu. Lillian Clark zaproszenie powrotu wysłała pod koniec marca 1926 roku; przeprowadzka nastąpiła w połowie kwietnia. Sonia z radością na nią przystała (chciała dla męża jak najlepiej) i sama nawet miała zamiar przenieść się do rodzinnego miasta Lovecrafta, lecz na drodze stanął snobizm ciotek Lovecrafta: nie chciały, by w Providence kojarzono je ze sprzedającą kapelusze bizneswoman z klasy średniej. Sonia była rozgoryczona, ale Lovecraftowi nic już nie przeszkadzało – liczyło się tylko, że jest „w swoim otoczeniu”.

Dorosłość III: ostatnie 11 lat w rodzinnym Providence

Lovecraft zamieszkał pod numerem 10 przy Barnes Street. Był rozentuzjazmowany powrotem do domu po dwuletniej nieobecności. W. Paul Cook pisał o nim tak: „Spotkałem się z nim w Providence po jego powrocie z Nowego Jorku, nim jeszcze zdążył rozpakować wszystkie rzeczy i ulokować się w nowym pokoju, a był wtedy bez wątpienia najszczęśliwszym człowiekiem, jakiego dane mi było kiedykolwiek widzieć – mógłby pozować do zdjęć reklam lekarstw, ogłoszeń typu „Po zażyciu”. Zaprawdę, zażył swoje lekarstwo i pokazał, jak na niego działa. Jego dotyk był delikatny, niemal pieszczotliwy, gdy kładł różne przedmioty na swoich miejscach, a w źrenicach płonęła miłość, gdy patrzył przez okno. Był tak szczęśliwy, że wciąż coś nucił – gdyby miał odpowiednie narządy głosowe, pewnie pomrukiwałby z zadowoleniem niczym kot” (In Memoriam: Howard Phillips Lovecraft, cyt. za: Joshi, H. P. Lovecraft. Biografia, s. 674).

Natychmiastowym wynikiem tej euforii Lovecrafta była wielka eksplozja twórczości literackiej. Od lata 1926 do wiosny 1927 roku napisał dwie powieści, pięć opowiadań, parę wierszy oraz kilka esejów; powstały wtedy niektóre z jego największych osiągnięć literackich: Zew Cthulhu, Kolor z innego wszechświata czy Przypadek Charlesa Dextera Warda. W dziełach tych po raz pierwszy na tak szeroką skalę wykorzystuje historię Providence i topografię Nowej Anglii.

Poprzez działalność dla „Weird Tales” Lovecraft poznał w tym czasie kolejne osoby, które odegrają w jego życiu (a nawet po nim) ogromną rolę: Augusta Derletha (odpowiedzialnego za uratowanie od zapomnienia jego dzieł, ale i wypaczenie na długi czas jego filozofii w oczach potomnych), Bernarda Austina Dwyera, Donalda Wandreia, Roberta E. Howarda, młodego Roberta H. Barlowa (spadkobiercy literackiego Lovecrafta) i innych.

Przez cały czas zawodowo „poprawiał” utwory wielu aspirujących pisarzy oraz pisał na zlecenie. Słowo „poprawiał” stoi w cudzysłowie, ponieważ czasem te poprawki polegały na napisaniu opowiadania od początku do końca. Choć Lovecraft traktował wszystkie poprawiane i pisane komuś teksty ze sporą dozą powagi, często wplatając w nie własne poglądy (jak choćby w bardzo dobrym Kopcu), to większość z nich jest przeciętna, gdyż albo pisał te teksty z myślą o sprzedaży, albo starał się pozostać wierny nie zawsze błyskotliwym pomysłom autorów, z którymi współpracował. Niemniej stanowią one ciekawe zjawisko. Jego klientami byli m.in. Zealia Bishop, Hazel Heald oraz Adolphe de Castro. Ta działalność będzie do końca życia jego głównym, choć skromnym źródłem utrzymania.

Lovecraft pisał też autorskie utwory fabularne, choć od połowy 1927 roku zdarzało się to rzadko. Kulminacja nastąpiła w latach 1930-1931 roku, kiedy to powstały takie dzieła jak Szepczący w ciemności, W górach szaleństwa oraz Widmo nad Innsmouth. W tym samym czasie, a dokładnie na przełomie lat 1930 i 1931, spłynęła na niego wielka wena poetycka, podczas której spłodził około czterdziestu wierszy, w tym cały cykl Grzyby z Yuggoth, jego największe dokonanie w tej dziedzinie, w którym zawarł wiele z niewykorzystanych pomysłów o tematyce fantastycznej i autobiograficznej. Potem nadeszła niemal całkowita stagnacja. Lovecraft źle przyjął odrzucenie W górach szaleństwa przez Farnswortha Wrighta, redaktora „Weird Tales”: popadł w samokrytycyzm i brak wiary we własne umiejętności. Stan ten był na tyle poważny, że w latach trzydziestych nieraz przyzna, że nie ma zamiaru pisać już żadnych opowiadań. I faktycznie: w latach 1932-1937 powstały zaledwie 3 ukończone w całości dzieła beletrystyczne, spośród których jedynie Cień spoza czasu zasługuje na miano dzieła wybitnego.

Sonia nie żywiła już nadziei na uratowanie małżeństwa. Spotkali się jeszcze w 1928 roku, lecz w 1929 wyznała mężowi, że chce zakończyć ten bezsensowny „związek na odległość”. Lovecraft miał opory przed wyrażeniem zgody na rozwód, ale ostatecznie się ugiął. Sprawy jednak nie rozwiązano do końca (z czego Sonia nie zdawała sobie sprawy jeszcze przez wiele lat), gdyż Lovecraft odmówił złożenia podpisu na wyroku sądowym.

Mimo że bieda nieraz zaglądała mu w oczy, zaciskał pasa, by móc podróżować. W latach trzydziestych odwiedził wiele miejsc na wschodnim wybrzeżu Ameryki Północnej, był w Waszyngtonie, Nowym Orleanie, na Florydzie, a także jedyny raz za granicą – w Kanadzie. Wycieczki te stanowiły dla niego wspaniałe przeżycia, zwłaszcza odwiedziny starszych miast, takich jak Quebec czy St Augustine. Były też okazją do spotkań z wieloma nowymi ludźmi, jak choćby Elizabeth Toldridge w Waszyngtonie czy E. Hoffmanem Price’em w Nowym Orleanie. Wakacje w latach 1934 i 1935 spędził na Florydzie z Robertem Barlowem.

Lovecraft w czasie jednego z pobytów na Florydzie w latach 30.

W tym czasie wrócił do pracy ze stowarzyszeniami prasy amatorskiej, konkretnie NTPA, gdyż „jego” ZTPA przestało istnieć około 1926 roku. Sprawował w głównej mierze funkcję przewodniczącego Biura Krytyki – zajmował się recenzowaniem utworów członków organizacji.

W 1933 roku coraz trudniejsza sytuacja finansowa rodziny (spośród najbliższych krewnych Lovecraftowi pozostała jedynie ciotka Annie, Lillian bowiem zmarła w 1932 roku) zmusiła Annie Gamwell oraz jej siostrzeńca do zamieszkania razem w jednej kwaterze. Trafiła im się nie lada gratka, gdyż niespodziewanie zwolniło się mieszkanie pod numerem 66 przy College Street, w zabytkowej okolicy uniwersyteckiej. Dla Lovecrafta życie w budynku z ery kolonialnej stanowiło spełnienie życiowego marzenia.

W ostatnich latach skupiła się wokół niego liczna grupa oddanych mu młodych fanów. Choć sam był przekonany o bezwartościowości swoich dzieł, przyciągał jak magnes rzesze wielbicieli, którzy zasypywali go listami. Wśród nich można wymienić całkiem znane nazwiska, jak Robert Bloch, Henry Kuttner, C. L. Moore czy Fritz Leiber Jr. To fani przyczynili się do wydania jego pierwszej „książki” w 1936 roku: William J. Crawford za pieniądze ojca opublikował broszurę zawierającą Widmo nad Innsmouth. Książeczka jednak była tak najeżona błędami typograficznymi, że Lovecraft nie był zbyt zadowolony z pracy Crawforda.

W połowie lutego 1937 roku objawy dziwnego schorzenia, które Lovecraft określał mianem „grypy”, nasiliły się. Wkrótce pisarz zrozumiał, że umiera. 16 lutego diagnozę potwierdził lekarz, oznajmiając, że pacjent przechodzi ostatnie stadium choroby nowotworowej. W liście do Wilfreda B. Talmana z 28 lutego 1937 roku Lovecraft pisał: „Czuję ciągłe bóle, spożywam tylko płyny, mam takie wzdęcia, że nie mogę leżeć. Siedzę cały czas na krześle, podparty poduszkami i jestem w stanie czytać czy pisać tylko przez parę minut przy jednym podejściu” (cyt. za: Joshi, H.P. Lovecraft. Biografia, s. 1055). 27 lutego lekarz stwierdził, że Lovecraft jest umierający, a 9 marca przewieziono go do szpitala. W ostatnie dni cierpiał ogromne bóle, których nie były w stanie złagodzić żadne leki. Zmarł wczesnym rankiem 15 marca 1937 roku. Zgon orzeczono o godzinie 7:15. Jako główną przyczynę śmierci podano „nowotwór złośliwy jelita cienkiego”; przyczyną drugorzędną było zaś „chroniczne zapalenie nerek”. Pochowano go 18 marca na cmentarzu Swan Point w Providence.


W przygotowaniu powyższej biografii korzystałem z książki S. T. Joshiego pt. H. P. Lovecraft. BiografiaMateusz Kopacz.